Pamiętam pierwsze seminarium dyplomowe, na którym byłem w roli obserwatora — jedenastu studentów ekonomii, jeden promotor i pytanie, które padło po dwudziestu minutach: „No dobrze, a jaka jest pani metoda?”. Studentka, która przygotowała ładny, trzystronicowy opis rynku mieszkaniowego, zamilkła. Miała temat, miała literaturę, miała nawet wstępny plan rozdziału. Nie miała jednak odpowiedzi na pytanie, co właściwie zamierza policzyć i na czym. Po zajęciach powiedziała mi, że seminarium to strata czasu, bo „i tak wszystko trzeba napisać samemu”. Rok później obroniła się z wyróżnieniem — dokładnie dlatego, że zrozumiała, iż seminarium dyplomowe w ekonomii nie jest kursem terminologii, tylko warsztatem, na którym testuje się metodologię, zanim zdąży się zmarnować trzy miesiące na złe dane.
Ten tekst jest praktycznym przewodnikiem po tym, jak seminarium i metodologia zazębiają się w codziennej pracy dyplomanta. Zbudowałem go w formule pytań i odpowiedzi, bo właśnie w takiej formie te wątpliwości pojawiają się na sali seminaryjnej. Przy okazji przejdziemy przez konkretne narzędzia — bazy danych, oprogramowanie statystyczne, menedżery bibliografii — z oceną, plusami, minusami i alternatywami, bo to od nich zależy, czy część empiryczna w ogóle powstanie.
Czytaj więcej o Co łączy seminarium dyplomowe z metodologią pracy dyplomowej …














